wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział 6





Siedziałam sobie właśnie na kanapie u Nikki. Byłam znudzona i słuchałam jak blondynka opowiada o chłopaku, z którym była na randce. Może i jestem beznadziejną przyjaciółką, ale modliłam się, żeby Nicole w końcu się zamknęła. Miałam ochotę walnąć jej czymś z twarz, a potem sama się walnąć na kanapę i chwilę zdrzemnąć. Byłam zwyczajnie zmęczona wszystkim, a mówiąc "wszystkim" miałam tu na myśli sprawę Vercettiego. Diego miał w sobie coś, co sprawiało, że potrafił  omotać i oczarować człowieka. No i do tego dawał mi wyraźne znaki, że jest mną zainteresowany. To było całkiem miłe, no bo w końcu adorował mnie facet, który był nieziemsko męski, seksowny i wpływowy. To połechtało moje ego, ale wiedziałam, że nic z tego nie będzie, bo facet nie był w moim typie. W sumie to  nawet nie wiem jaki jest mój typ mężczyzny, ale podejrzewam, że nie jest to Diego Vercetti.
Nie podzieliłam się moimi przemyśleniami z Nikki. Nie chce żeby znowu zaczęła świrować, że powinnam się zakręcić koło jakiegoś faceta. Daję sobie rękę uciąć, że namawiałaby mnie na mały romansik z bogatym szefem.  I tak dobrze, że dała mi spokój z Brianem. Blondyn był fajny i ten nasz ostatni pocałunek całkiem mi się podobał, ale od tamtej pory nie widzieliśmy się. Całe dnie spędzałam w pracy, potem jeździłam zdawać relację policji i wracałam do domu. Nadzwyczajniej nie miałam czasu. Wiedziałam jedynie od mojego ojca, że Diego wspominał  Romanowi i Brianowi o jakiejś zbliżającej się robocie, a ja nie wnikałam w to głębiej.
Gdy Nikki  w końcu się wygadała, stwierdziłam, że najwyższa pora jechać do siebie. Po drodze wjechałam jeszcze do sklepu po drobne zakupy. Gdy wkładałam siatki do bagażnika, moją uwagę przykuło czarne BMW M6. Miałam wrażenie, że ten samochód jeździ za mną przez cały dzień. Niestety było ono zaparkowane kilka miejsc dalej, więc nie mogłam dostrzec kierowcy w nim siedzącego. Wsiadłam do mojego Audi i ruszyłam powoli nie dając po sobie niczego poznać. Gdy wyjeżdżałam z parkingu zauważyłam, że BMW ruszyło. Zatrzymałam się przed moim domem, a samochód, który jechał za mną zaparkował tuż za mną. Wysiadłam z wojowniczo nastawioną miną.
– Jeździsz za mną dzisiaj cały dzień, to trochę irytujące – powiedziałam z przekąsem do wysiadającego z samochodu Vercettiego. No kto by pomyślał!
– Zorientowałaś się – westchnął z czarującym uśmiechem.
– Nie jestem głupia – szepnęłam mrużąc oczy, po czym chwyciłam swoje zakupy i skierowałam się do drzwi. Diego podbiegł i wyjął mi torby z rąk, pomagając je nieść. Tym cwanym sposobem bez zaproszenia wbił się do mojego domu.
– Wybacz, ale muszę się osobiście przekonać o lojalności moich pracowników.
– I co wywnioskowałeś ze śledztwa?
– To że strasznie dużo plotkujesz ze swoją przyjaciółką Nicole – stwierdził. Uuu.. facet się przygotował. Wie nawet jak ma na imię moja przyjaciółka. – A tak poza tym to strasznie dużo czasu spędzasz w sklepie z częściami do samochodów. Co ty tam robisz tyle czasu? – dodał luźno.
Zmroziło mnie. Ten rzekomy sklep, to przykrywka. Tak naprawdę to baza FBI, w której zdaję na bieżąco relację z działań Vercettiego. Jeśli Diego o tym wie to mam przerąbane. Jego mina jednak nie wskazywała na to, że zostałam zdemaskowana. Przełknęłam ślinę, by pozbyć się guli, która urosła w moim gardle.
– No cóż... pracowałam jako mechanik, więc w wolnej chwili naprawiam samochody znajomym. W każdym razie to nic dziwnego, że kupuję części – Wcisnęłam mu całkiem niezły kit. – Zresztą przecież powinieneś o tym wiedzieć, skoro już mnie szpiegujesz – dodałam uszczypliwie.
Diego zaśmiał się i pokiwał głową.
– W sumie mam do ciebie sprawę. Chcę kupić samochód i chcę żebyś pomogła mi w wyborze – oznajmił. – Znasz się na motoryzacji i cenię sobie twoją opinię.
– Masz BMW, po co ci nowy samochód? – zapytałam.
– Znudził mi się – wzruszył nonszalancko ramionami.
Zgodziłam się mu pomóc i umówiliśmy się na jutro po pracy.  Ten gościu miał ewidentnie jakiś kompleks, skoro wymieniał nowe auto na nowe auto. Albo miał małego, albo chciał zaimponować swoją kasą... No ale dobra...

***
Weszłam powolnym krokiem do salonu z luksusowymi samochodami. Czułam się jakbym wkraczała do jakiejś świątyni. W budynku stały Lamborghini, Porsche, Ferrari, limuzyny Audi i BMW, a także od cholery innych marek. Nie chciałam robić wstydu, dlatego udawałam, że wcale mnie to nie rusza. Chociaż szczerze mówiąc miałam ochotę skakać i piszczeć z radości, ponieważ to prawdopodobnie moje jedyne i ostatnie bliskie spotkanie z takimi samochodami. Prawda boli, ale to nie moja półka. W progu przywitali nas bardzo serdecznie pracownicy salonu. Po samej ich uprzejmości było widać, że Diego jest tutaj częstym gościem i zostawia w salonie bajońskie sumy. Vercetti stwierdził, że chce jakiś sportowy wóz. Stałam i przyglądałam się mojemu „szefowi” jak rozgląda się dookoła. Zatrzymał się przy Bugatti Veyron. Serio?! Przecież ten samochód kupuje każdy szpaner, który myśli, że jest kozakiem, jeśli jeździ samochodem za parę milionów.
– Co sądzisz o tym? – zapytał Diego, patrząc na mnie pytającym wzrokiem.
Pokręciłam przecząco głową, spoglądając sceptycznie.
– W takim razie jakie auto ty byś wybrała?
Na takie pytanie, mogła być tylko jedna odpowiedź.
– Nissana GT-R – wyszczerzyłam zęby w szerokim uśmiechu.
Diego wykrzywił się.
– Serio? – W jego głosie można było wyczuć zawód. – Wołałbym coś droższego i nieco bardziej luksusowego, a nie coś co może mieć każdy – dodał z niesmakiem.
Palant. Nie zna się na dobrych samochodach. Jak można nie doceniać potencjału Nissana?!
Przewróciłam oczami i ruszyłam w głąb salonu w poszukiwaniu czegoś, co odpowiadałoby brunetowi.

Kilka godzin później, szalałam nowym Ferrari Berlinettą Vercettiego po placu manewrowym. To było dla mnie najlepszą rekompensatą, za te godziny spędzone w salonie po księciowi ciągle coś nie pasowało. Brunet był nieźle zdziwiony, że potrafię jeździć lepiej od niego. On nie miał zmysłu kierowcy. Może i potrafił wcisnąć gaz do dechy, ale kompletnie nie potrafił wyczuć samochodu i jego mocy. Po raz ostatni zrobiłam kilka obrotów o 360 stopni, po czym wyłączyłam silnik i wysiadłam z Ferrari. Diego zrobił to samo. Zaklaskał z dłonie z uznaniem, na co uśmiechnęłam się trochę speszona.
– Gdybym wiedział, że taki dobry z ciebie kierowca, nie zatrudniałbym tych dwóch.. jak im tam, Brian i Roman? – powiedział, podchodząc do mnie zdecydowanie zbyt blisko. Stanął tuż przede mną i zamilknął.
– Uwierz mi, że do nich mi jeszcze daleko – powiedziałam, chcąc przerwać  tę niezręczną ciszę. Poza tym trochę uraziło mnie to, jakim tonem wypowiedział się o moich przyjaciołach.
W tym momencie podjechał do nas czarny Ford Mustang, z którego wysiadł Brian. Pewnie dostał go od FBI na czas wykonywania zadania.
Uśmiechnęłam się do blondyna, ale ten tylko spojrzał na mnie chłodno i jakby z zawodem. W jego wzroku był coś co sprawiło, że poczułam się jakbym właśnie robiła cos złego i została złapana na gorącym uczynku. Ogarnęło mnie naprawdę cholernie dziwne uczucie. O’conner zlał mnie i podał sobie dłonie z Diegiem. Chwilę później dołączył do nas Roman BMW M5. Z nim już inna sprawa, bo przywitał się ze mną całusem w policzek i porządnym przytulasem. Nie to co ten niedobry Brian.
– Dobre wieści, w końcu jest robota dla was – powiedział Vercetti do chłopaków.
O’conner włożył ręce do kieszeni spodni, czekając aż brunet wyjaśni szczegóły.
– Jutro do Miami dotrze przesyłka od mojego zaufanego wspólnika. Macie ją odebrać i przetransportować do miejsca przeznaczenia w jak najkrótszym czasie. Bądźcie gotowi o 7, wtedy prześlę wam szczegóły – oznajmił i wręczył chłopakom nawigację gps.
O’conner i Pearce poszli w stronę swoich wozów.
– Hej Brian! – krzyknęłam, a blondyn odwrócił się. – Mógłbyś mnie odwieźć do domu? – uśmiechnęłam się przymilnie.
– Jasne – odpowiedział obojętnie.
Wzruszyłam ramionami i poszłam za nim.
Jechaliśmy w niezręcznej ciszy. Blondyn miał dzisiaj chyba jakiś zły dzień. Nie był dla mnie zbyt miły, a ja zastanawiałam się dlaczego. Chciałam jakoś rozładować atmosferę.
– Vercetti poprosił mnie żebym pomogła mu wybrać samochód – westchnęłam. – W sumie to chyba bardziej chciał się pochwalić, bo nie słuchał moich sugestii. Stwierdził, że Nissan GT-R to samochód dla biedoty. Wyobrażasz to sobie?! Mówić takie rzeczy to bluźnierstwo!
– Jak widać nie przeszkodziło to tobie, w rozbijaniu się po mieście jego Ferrari – w głosie O’connera usłyszałam oskarżycielski ton. – Myślałem, że jesteś informatykiem, a nie jego prywatnym doradcą – dodał uszczypliwie.
Zrobiło mi się naprawdę przykro, że postrzega to w taki sposób.
– Przecież nie mogłam mu odmówić, bo wiesz... trzeba dobrze mu gadać, żeby nie nabrał podejrzeń. Poza tym... spędzając z nim czas, można się czegoś dowiedzieć, a chyba o to nam chodzi – zaczęłam się tłumaczyć. – Słuchaj, pierwszy raz wykonuje zadanie dla FBI i kompletnie nie wiem jak mam się zachować.
–Taa... fajnie – mruknął pod nosem, a ja straciłam chęci do dalszej rozmowy.


Gdy zajechał pod mój dom, zdawkowo podziękowałam za podwózkę i wysiadłam szybko trzaskając drzwiami. Wyjęłam z lodówki piwo i wypiłam kilka łyków. Usiadłam przy stole i przyłożyłam zimną butelkę do czoła. Z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa. Uważam, że Brian stanowczo przesadza i nie ma się o co wkurzać. Postanowiłam, że nie będę się zamartwiać zachowaniem  O’connera i poczekam, aż przestanie boczyć się o... w sumie nawet sama nie wiem o co... Czy to źle, że dogaduję się z Diegiem, że zdobywam jego zaufanie? Bijąc się z myślami wpierdzieliłam zapiekankę, którą odgrzałam sobie na szybko, po czym położyłam się spać.




3 komentarze:

  1. Hohoho ktoś tu jest zazdrosny ! Zazdrosny i nie umie schować sojego honoru w kieszeń xD Więcej rudego z maiami !
    Czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam to opowiadanie❤ Aż musiałam polecić mojej koleżance! Uuuu Brian zazdrosny ^_^ Z niecierpliwością czekam na next!😁❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Brian jest zazdrosny? Oo, ale przecież powinien zrozumieć, że ona działa dla dobra śledztwa. Jak mogło mu w ogóle przyjść do głowy, że ona i Diego coś tego razem? hahaha xd W ogóle wychodzi na to, że ona i tak musi uważać, skoro Diego ją śledzi. Może ma jakieś podejrzenia, ale na razie się z tym nie ujawnia. Gdyby się dowiedział, mogłoby być z nią naprawdę kiepsko. :) Lepiej, żeby uważała. Mam nadzieję, że na kolejny rozdział nie trzeba będzie tak długo czekać, buuu ;c

    OdpowiedzUsuń