sobota, 19 września 2015

Rozdział 2


[Sara]

Wystartowali! Nie wiem dokładnie jak przebiegał wyścig, ale Brian dojechał jako pierwszy! Aż miło było patrzeć jak na ostatniej prostej wyprzedza czerwoną Hondę S2000. Blondyn wysiadł z samochodu, przybił żółwika z Tejem, po czym odebrał od niego należną nagrodę. Spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się szczerząc zęby.
– Gratuluję! – krzyknęłam starając się przekrzyczeć tłum.  – Chociaż, w sumie to wygrałeś dzięki temu, że trzymałam dobrze kciuki – dopowiedziałam już śmielej.
– W takim razie w ramach podziękowania zabieramy cię na after party! – powiedział chwytając mnie  w pasie i prowadząc do jego samochodu. Czułam się trochę niezręcznie. W końcu nie zawsze zdarza się, żeby dotykało cię TAKIE ciacho! No nie?
– After? Ale ja jeszcze nie byłam na before! – próbowałam się wykręcić, w sumie nawet nie wiem czemu.
Nawet nie zorientowałam się kiedy siedziałam już w Nissanie. Dosiadł się jeszcze do nas Roman, kolega Briana, którego poznałam podczas, gdy Brian brał udział w wyścigu. Nawet nie pomyślałam o tym, że gdzieś w tłumie zgubiłam Nikki.
Na imprezę pojechaliśmy jak się okazało nad zatokę gdzie znajdował się garaż Teja. Był naprawdę wypasiony! Murzyn miał tutaj najnowocześniejszy sprzęt. Warsztat w którym pracowałam nawet się nie umywał do tego, co widziałam tutaj. Obejrzałam podnośniki do samochodów i pomyślałam, że chciałabym pracować w takich warunkach. Mój szef uważał, że do naprawy wozów luksusy nie są potrzebne, dlatego zamiast podnośników do aut mieliśmy kanały. Jeden z pracowników kiedyś nieźle się potłukł, wpadając do jednego z nich.
Za garażem znajdował się pomost oraz barki, gdzie można było przenocować. Przy okazji dowiedziałam się, że w jednej z nich mieszka Brian. Kurczę, trochę mnie to zdziwiło. Blondyn nie wyglądał na chłopaka, który pomieszkuje gdzieś kątem. W końcu, z tego co dowiedziałam się na wyścigu, całkiem nieźle zarabiał na wyścigach. Ciekawe na co wydaje te pieniądze...
Usiadłam na samym brzegu pomostu i w ulgą ściągnęłam moje buty, które zaczęły mnie już trochę uwierać. Zwykle nosiłam trampki. Obserwowałam imprezę z boku. Było tu dość sporo ludzi, których nie znałam. Nikki już wywijała z jakimiś dziewczynami, do jakiejś durnowatej piosenki. Odwróciłam się i zaczęłam podziwiać zatokę, która nocą wyglądała naprawdę niesamowicie. Jeszcze parę lat temu nie zwróciłabym na to uwagi, ale teraz było inaczej. Byłam starsza, nieco rozsądniejsza i mądrzejsza, a nawet wrażliwsza. To chyba przez to, co przeżyłam. Nauczyłam się doceniać drobne sprawy, bo zdawałam sobie sprawę, że wszystko szybko przemija, a ludzie nie są nieśmiertelni.
Gdy tak siedziałam na pomoście zobaczyłam jak Brian podchodzi do mnie z dwoma piwami.
– Proszę – podał mi jedną butelkę i usiadł obok mnie.
– Dzięki. Fajnie tutaj – spojrzałam na niego i rozpłynęłam się, przyglądając jego profilowi. Ogarnęłam się i dodałam: – Garaż Teja robi wrażenie i znajduje się w naprawdę przyjemnym miejscu.
– Wiem, dlatego powiem nieskromnie, że spotkasz tutaj najlepszych ludzi w Miami, prawdziwych pasjonatów motoryzacji – odpowiedział, na co ja się roześmiałam i łyknęłam chyba pół butelki piwa za jednym razem. Chciałam w ten sposób odgonić od siebie smutne myśli, które napłynęły do mojej głowy, gdy siedziałam sama. Nawet pomogło. Troszkę zakręciło mi się w głowie, ale starałam się nie robić siary i trzymać pion chociaż na siedząco.
–  A weź mi powiedz coś o sobie, bo ja cię w sumie w ogóle nie znam. Od kiedy jeździsz, że jeździsz jak jeździsz? – zagadałam, jak już trochę ogarnęłam. Skleiłam to beznadziejne zdanie, tym samym robiąc z siebie ostatnią kretynkę. Blondyn roześmiał się. – Tak wiem, to zabrzmiało beznadziejnie, nie śmiej się!
–  Dobra, ważne że zrozumiałem o co ci chodzi. Jeżdżę odkąd skończyłem 13 lat. Czasem kradłem tacie jego Mustanga z garażu i trenowałem po pustych drogach. Ogólnie to od dziecka miałem smykałkę do wozów. Gdy podrosłem rozrabiałem razem z Romanem, siedzieliśmy nawet w poprawczaku za kradzież samochodu.
– Wow. Pierwszy samochód, którym ja jechałam to traktor. Miałam wtedy 16 lat i pojechałam na wieś na wakacje. Wujek założył się ze mną, że nie będę potrafiła odpalić silnika. No cóż.. odpaliłam, ale moja przejażdżka zakończyła się w stawie – wyznałam.
Blondyn opowiedział mi jeszcze trochę o sobie. Opowiedział mi o swoim mentorze, niejakim Dominicu Toretto, który wprowadził go w tajniki jazdy i nielegalnych wyścigów. Miałam jednak wrażenie, że w tej kwestii nie powiedział mi wszystkiego, ale głupio było mi zapytać o coś więcej. Dowiedziałam się też wiele o Teju i Romanie, którzy byli jego najlepszymi kumplami. W pewnym momencie Brian wstał i wyciągnął w moją stronę rękę.
–  Chodź, przejedziemy się – powiedział do mnie Brian.
– Mogę ci ufać? – zapytałam niepewnie.
O’conner pokiwał tylko głową, a ja mu uwierzyłam. Nie chciałam wylądować na tylnym siedzeniu samochodu jakiegoś pierwszego lepszego gościa. Brian jednak nie próbował nachalnie mnie podrywać i wzbudzał zaufanie. W sumie to znałam go zaledwie kilka godzin, a jak wiadomo nie powinno się wsiadać do samochodu w obcymi ludźmi. Zresztą miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze.
– O nic się nie martw – uśmiechnął się miło. – Wsiadaj – otworzył mi drzwi od strony pasażera. Gdy już miałam wsiadać spojrzałam na niego nieśmiało i zagadnęłam:
–  Brian..
– Tak?
– A czy mogłabym ja kierować? – mój uśmiech połączony z proszącą minką musiał zadziałać!
– Okej – stwierdził, a mi opadła kopara. Jeśli mam być szczera, to nie spodziewałam się za bardzo takiej odpowiedzi. Zwykle, gdy zadawałam pytanie czy mogę kierować, padały  odpowiedzi typu „Pogięło cię?”, „Przecież, jeździsz jak wariatka!”.
Pisnęłam wesoło i pognałam na drugą stronę samochodu i zatopiłam się w sportowym fotelu na miejscu kierowcy.
Ruszyłam w piskiem opon i rozpędziłam samochód do 90km/h. Więcej nie dało rady, gdyż ulice w mieście są zbyt krótkie by móc rozbujać się do prędkości maksymalnej. Chciałam się trochę popisać przed blondynem, żeby nie myślał, że skoro jestem dziewczyną, to nie potrafię jeździć. Gdy dotarliśmy do jednego z większych skrzyżowań, skręciłam w lewo. Pisnęłam wesoło, wprowadzając Nissana w kontrolowany poślizg. Jak ja kocham tylni napęd! Brian chwycił się deski rozdzielczej, żeby nie wypaść z fotela, a ja roześmiałam się wesoło. Taka jazda samochodem dla fana motoryzacji jest niczym dobry seks. Dojechaliśmy do Miami Beach, gdzie się zatrzymaliśmy. Wyszliśmy z Nissana i usiedliśmy na masce.
–  No to teraz kolej żebyś ty powiedziała coś o sobie – stwierdził Brian, rozkładając się wygodnie na masce.
– Nie mam dużo powiedzenia w tym temacie – zaśmiałam się – No to jestem w połowie meksykanką, gdyż stamtąd pochodzi moja mama, ale mój ojciec jest za to rodowitym Amerykaninem. Moi rodzice rozwiedli się jak byłam mała i zamieszkałam z matką w Dallas, ale jak skończyłam 16 to wróciłam do ojca, bo mama stwierdziła, że nie daje sobie ze mną rady.
– Nie dawała rady? Widzę, że niegrzeczna z ciebie dziewczyna - uśmiechnął się blondyn.
– Weź nic nie mów – pokręciłam głową z zażenowaniem. Naprawdę najchętniej to bym zapomniała o tamtym okresie mojego życia. Byłam po prostu głupim i nieodpowiedzialnym dzieciakiem. – Jest mi wstyd jak pomyślę sobie co odwalałam w tamtym czasie. Mój ojczym miał rację, że wyjebał mnie z domu na zbity pysk. Dziękuje Bogu, że wróciłam po rozum do głowy.
Brian wydawał się być szczerze zainteresowany i próbował mnie o to podpytać ale byłam nieugięta. Nie chciałam psuć dobrego wrażenia o mnie. O’conner w końcu się poddał i westchnął:
– Będziesz mi musiała kiedyś o tym opowiedzieć.
Pokiwałam twierdząco głowa, że kiedyś mu powiem o wszystkim.
Pogadaliśmy jeszcze trochę. Rozmawiało mi się z nim naprawdę dobrze. Na początku myślałam, że skoro bierze udział w wyścigach, to będzie cwaniaczkiem jak większość chłopaków, ale jak widać pierwsze wrażenie było mylne.
***
Nadszedł czas na powrót, w końcu była już prawie 3 nad ranem, spojrzałam na telefon i.. O CHOLERA! Całkowicie zapomniałam o Nicole, pewnie się biedna zamartwiała, a ja jeżdżę z blondynkiem po mieście. Dodałam nieco gazu, żeby wrócić po przyjaciółkę. No ale oczywiście wieczór nie mógł być tak piękny, bo w lusterkach zobaczyłam tylko migające niebieskie światło. A niebieskie migające światło NIGDY nie oznacza niczego dobrego. Nie chciałam wyjść na histeryczkę, ale mimowolnie zaczęłam lekko panikować.
–  Brian..jedzie za nami policja?! Ja nie chce iść do więzienia! – krzyknęłam przestraszona, patrząc w lusterko. Nie uśmiechało mi się spotkanie z panami mundurowym. Zaraz dowiedziałby się o tym mój ojciec, poza tym uświadomiłam sobie, że wcześniej wypiłam trochę piwa. Czy alkohol zdążył już wyparować?! Zatrzymałam samochód i patrzyłam na policjanta idącego w naszą stronę.
– Spokojnie, nie panikuj. Załatwię to – powiedział i wyszedł z samochodu, żeby gadać z funkcjonariuszami. Wsiadł razem z nimi do radiowozu, a ja w tym czasie zaczęłam odmawiać zdrowaśki, modląc się o jakiś cud. Odkąd wyjechałam z Dallas i  zamieszkałam z ojcem moja kartoteka była czysta jak łza. No dobra... może była prawie czysta jak łza. Miałam kilka mandatów za nadmierną prędkość, ale dzisiejsza jazda nie była wykroczeniem ale totalnym wariactwem! Teraz byłam dorosłą kobietą i wiedziałam, że jako córka porucznika muszę dbać o swoją reputację. Nie chciałam żeby tata się dowiedział, bo będzie mi prawił morały.
Po kilku minutach Brian wrócił do samochodu, co bardzo mnie zdziwiło.. ale jak to!? Przecież policja nie puszcza ludzi o tak, nie? Zawsze, ale to ZAWSZE kontrolują dokumenty i chociażby trzeźwość kierowcy, a tu nawet nie podeszli.
– Ej, dlaczego oni nas puścili? – zapytałam rozdziawiając buzię i mrużąc oczy. Moja mina jak zwykle musiała wyglądać dziwnie i głupio.
–  Bo potrafię załatwiać takie sprawy – rzekł krótko i na tym rozmowa się skończyła. Jednak po kilku minutach ciszy blondyn dodał: – Można powiedzieć, że mam znajomości w policji.
Taa... serio? Ja też. Gdyby dowiedział się, że mój ojciec jest porucznikiem to chyba by zgubił majty.

Nie miałam siły już wracać na imprezę po Nikki, dlatego zamieniłam się miejscami z O’connerem i kazałam mu odwieźć się do domu. Po powrocie padłam zmęczona na łóżku i natychmiastowo zasnęłam.

5 komentarzy:

  1. Coraz bardziej zaczynam lubić Twoje opowiadanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooooooooooooo !!! Jak super i słodko ! :3 Brian i jego znajomości .... Ta bo uwierze XD Widze ,że trochę pozmieniałaś xd
    Czekam na 3 rozdział !
    Pozdrawia i życzy weny
    Twoja droga Zielono oka ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pozmieniałam, bo tamto było głupie xd I trzeci rozdział tez pozmieniałam. ;P

      Usuń
  3. Blog został dodany do Katalogu Euforia. Pozdrawiam, taasteful. ♥

    OdpowiedzUsuń