wtorek, 15 września 2015

Rozdział 1




[Sara]

Miami – miasto, które nigdy nie śpi. Co wieczór ulice zapełnione są setkami młodych ludzi szukających dobrej zabawy. Szczerze mówiąc, to zazwyczaj jestem wśród nich. Jednak dzisiejszego wieczoru nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Zaraz po powrocie z pracy poszłam pod prysznic. Oparłam się czołem o kafelki i stałam tak bez siły, ale po chwili się ogarnęłam. Miałam dość wszystkiego na dzisiaj, w warsztacie siedziałam prawie do 19, bo wszystkie samochody w okolicy musiały się popsuć akurat w piątek. Po odświeżeniu się dresowe spodnie oraz moją ulubioną koszulkę z wizerunkiem Eminema, a zaraz potem leżałam wygodnie na łóżku, rozkoszując się moim ulubionym serialem i paczką chipsów. Nie nacieszyłam się spokojem zbyt długo, gdyż do mojego pokoju ni z tego ni z owego wparowała Nikki.
– Cześć Sara! – krzyknęła w progu szczerząc się tymi swoimi bielutkimi zębami, o mało co nie doprowadzając mnie do zawału, po czym dosłownie podskoczyła do mojej szafy i zaczęła wyrzucać z niej moje wszystkie ciuchy.
– Można wiedzieć co ty co cholery robisz?! – zapytałam, nawet się z nią nie witając. Spojrzałam na nią spod byka. Człowiek przychodzi zmęczony po kilkunastu godzinach pracy, chce odpocząć chodź chwilę, ALE NIE. Naprawdę kochałam moją przyjaciółkę, ale czasami miałam jej dość.
– Zbieraj to swoje tłuste dupsko! – rozkazała tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Zabieram cię na imprezę, ubierz to – dodała, wciskając mi lumpy w ręce i posyłając mnie kopniakiem do łazienki.
– Daj mi spokój, nigdzie nie idę – zaprotestowałam w sumie na marne.
– Czy tobie sufit na łeb nie spadł? Zawsze nie masz ochoty jak ja chce gdzie wyjść! A tak w ogóle to chyba zdajesz sobie sprawę, że i tak ci nie odpuszczę i pójdziesz ze mną czy ci się to podoba czy nie. – Blondynka oznajmiła żywo gestykulując. Jak tak macha swoimi łapskami zawsze odnoszę wrażenie, że cierpi na zespół Tourette’a. Wiedziałam, że jest uparta i będzie mi truła cały wieczór. To jest Nicole. Tego nie ogarniesz.
– Dobra, pójdę – westchnęłam, podnosząc ręce na znak poddania się.
– Wiedziałam, że cię wyciągnę – uśmiechnęła się. – Zobaczysz, że jeszcze mi kiedyś podziękujesz za to, że właśnie dziś wyciągnęłam cię z domu.
Nikki natychmiast wzięła mnie w obroty. Po niecałych dwóch kwadransach byłam gotowa do wyjścia. Nie stroiłam się za bardzo. Założyłam biały top, jeansy – marmurki i żółte szpilki na koturnie. Szczerze mówiąc to wolałam trampki od butów na wszelakich obcasach, ale moja przyjaciółka nie darowałaby mi, gdybym nie założyła szpilek. Wychodząc tylko krzyknęłam, że mnie nie będzie i szybko zamknęłam za sobą drzwi. Odkąd zamieszkałam z ojcem byłam pilnie strzeżona. Do osiemnastych urodzin miałam oficjalny zakaz uczęszczania na wszelkie imprezy. Dlatego doskonaliłam sztukę wychodzenia z domu przez okno. Musiałam słuchać się ojca, no chyba że chciałabym mieć szlaban do końca życia albo żeby tatuś wszczepiony nadajnik GPS. W sumie to chyba wszyscy policjanci są tak przewrażliwieni, dlatego nigdy, ale to NIGDY nie zwiąże się w gliną. Chociaż z drugiej strony jakby nie patrzeć to fakt, że byłam wychowywana przez ojca twardą ręka, sprawił, że wyrosłam na ludzi. W innym wypadku pewnie moja przyszłość wyglądałaby marnie. Taaak... byłam niezbyt rozsądnym dzieckiem. Ale wracając do tematu.. Po jakimś kwadransie dojechałyśmy do.. doków!? Chciałam już porządnie opieprzyć moją przyjaciółkę, ale w tym momencie moim oczom ukazał się cudowny widok. Gdy wyjechałyśmy zza zakrętu zobaczyłam ogrom sportowych, modyfikowanych samochodów. Koło nich kręciło się pełno osób. Kierowcy samochodów stali w grupkach chwaląc się osiągami swoich maszyn. Tuż obok nich kręciły się skąpo ubrane dziewczyny, które pewnie polowały na jakiegoś bogatego przystojniaka z fajną furą. Osobiście gardziłam takimi osobami. Nie rozumiałam tych dziewczyn , dla których liczą się pieniądze i są w stanie wiele dla nich zrobić. Miałam w życiu swoje zasady i jeżeli chciałam coś mieć, to sama sobie na to zapracowałam. 
Rozglądałam się dookoła, podziwiając te wszystkie maszyny. Przy nich mogłam się schować ze swoim Audi A3 w benzynie. Może i mój wóz nie powalał na kolana, ale dbałam o niego jak o mój największy skarb. W końcu ciężko pracowałam, żeby to sobie kupić. Gdy Nikki zaparkowała, nie odrywając nosa od szyby zapytałam ją:
– Skąd wiedziałaś, że to tutaj się oni wszyscy zjeżdżają? – Byłam naprawdę ciekawa, bo moja przyjaciółka nigdy wcześniej nie wspominała mi, że obraca się w takim środowisku. Z naszego towarzystwa to ja byłam tą co lubiła się brudzić przy samochodach, a Nicole wolała siedzieć i pachnieć. Poza tym zwykle wszędzie chodziłyśmy razem i miałyśmy wspólnych znajomych. W sumie to bardziej ona miała, bo ja trzymałam się z boku. To znaczy chodzilam na imprezy, rozmawiałam z nimi, ale nie spoufalałam się z nimi za bardzo. Miałam jedną przyjaciółkę Nicole i to mi wystarczało.
– Wiesz, mam jeszcze innych znajomych prócz ciebie, a że ty lubisz samochody, to stwierdziłam, że zabiorę cię na nielegalne wyścigi – odpowiedziała blondynka, gdy wysiadałyśmy z jej Hondy s2000. Uśmiechała się miło, co swoją drogą wydało mi się podejrzane, bo ona nigdy nie uśmiechała się miło… No przynajmniej do mnie. Nasza przyjaźń była naprawdę wytrzymała, gdyż potrafiłyśmy nieźle dać sobie w kość. Głupie docinki i cięte riposty były u nas na porządku dziennym. Chciałam zadać jej jeszcze kilka pytań, ale moja kochana przyjaciółeczka pociągnęła mnie w stronę murzyna z afro na głowie, który organizował wyścig. 
– Hej Tej! – zawołała wesoło Nikki.
– Cześć mała! – powiedział mężczyzna przytulając ją na powitanie i jednocześnie targając jej włosy. Zdziwiłam się, bo zwykle gdy ktoś dotykał włosów Nikki, to dostawała ona pierdolca, a teraz nic. – A kim jest ta ślicznotka? – zapytał murzyn, pokazując na mnie palcem. Ślicznotka? Ale klamczuch. Mimo to, już go polubiłam. Wyglądał całkiem przyjaźnie.
– Sara, miło mi – przedstawiłam się grzecznie wyciągając dłoń, którą uścisnął. Swoją drogą ależ on ma wielkie łapska! – Fajna imprezka – stwierdziłam, chcąc się jakoś przymilić do gospodarza tego wszystkiego. 
– Jestem Tej i również mi miło. A co do imprez, to robię najlepsze w mieście, więc jak chcesz się pobawić, to tylko u mnie – powiedział nieskromnie chłopak. Na co ja się roześmiałam. Chyba go polubię..
W tej samej chwili wśród publiki wybuchła wrzawa. Wszyscy spoglądali w stronę wjazdu i wiwatowali, jak jakby witali co najmniej królową Elżbietę. Byłam dość zdezorientowana, dlatego zwróciłam się o Teja:
– Ej, co jest? Dlaczego wszyscy dostali nagle zbiorowego orgazmu? 
Murzyn wybuchnął śmiechem.
– Bo właśnie nadjeżdża najlepszy kierowca w Miami. Mówię ci, dzięki niemu trzepię na wyścigach niezłą kasę – wytłumaczył mi z wyczuwalna dumą w głosie Tej.
Nikki uśmiechała się tylko rozanielona w stronę nadjeżdżającego samochodu.
Tymczasem na miejsce startu podjechał samochód, a za nim przybiegły tłumy publiczności. Na ten widok kierowcom mającym brać udział z wyścigu zrzędły miny, a na twarzy Teja pojawił się triumfujący uśmieszek. Po przyjrzeniu się aucie rozpoznałam, że to Nissan Skyline R34. Samochód było koloru szarego, ale przez maskę, dach i bagażnik przebiegały dwa niebieskie pasy. Wnętrze wozu oraz podwozie było oświetlone niebieskimi halogenami, co wyglądało naprawdę świetnie. Gdy drzwi od samochodu się otworzyły, ujrzałam całkiem przystojnego faceta. Wysoki blondyn, na oko 1,90 m, z takimi fajnymi kędziorkami na głowie. Był ubrany w białe adidasy, szare, dresowe spodnie i białą koszulkę z krótkim rękawem, przez którą i tak było widać jego umięśniony tors… Przed oczami natychmiast stanęły mi głupie, a właściwie zboczone wizje z nim w roli głównej. Stwierdziłam, że z nim mogłabym zrobić TO nawet teraz.. NIE! Co ja w ogóle plotę!? Za dużo się nawdychałam spalin…


[Brian]

Tej zaproponował mi żebym przyjechał się pościgać. Stwierdziłem, że dodatkowa kasa się zawsze przyda, więc czemu nie? Szybko się ubrałem i wskoczyłem do samochodu. Po przyjeździe na miejsce od razu zostałem przywitany przez całą publikę, w końcu prawie wszyscy mnie tu znali. Gdy już podjechałem na linię startu, przywitałem się z kilkoma osobami. Potem poszukałem wzrokiem Teja. Dostrzegłem go w towarzystwie Nikki i jakiejś ślicznej brunetki. Od razu przykłuła moją uwagę, nie mogłem przestać się na nią gapić, co rzadko mi się zdarza. Nie należę do gości, którzy biegają za dziewczynami jak pies za szynką. Swoją drogą dziewczyna chyba zorientowała się, że patrzę na nią gdyż zerknęła w moją stronę po czym szybko odwrocila wzrok, próbując udawać, że mnie nie zauważyła. Po otrząśnięciu się ruszyłem w ich stronę.
– Cześć Nikki, cześć Tej – zwróciłem się do znajomych. – A my się jeszcze nie znamy – uśmiechnąłem się do nieznajomej.
– Sara – Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, po czym podała mi rękę.
– Brian – przedstawiłem się. – Pierwszy raz na wyścigach? Nigdy wcześniej ciebie tu nie widziałem.
Dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Zapytałem Teja o stawkę wyścigu. Miałem dzisiaj dobry dzień i byłem w stanie postawić wysoką stawkę. Tego wieczoru nie miałem zbyt trudnych przeciwniku.
– Trzy tysiące – odpowiedział czarnoskóry, pokiwalem głową i wręczyłem mu wyznaczoną sumę. Taka stawka mi odpowiadała. 
– Trzymajcie za mnie kciuki dziewczyny– rzekłem do Sary i Nikki, uśmiechając się przy tym zawadiacko.
– Spoko – brunetka wyszczerzyła zęby i uniosła do góry pięści z zaciśniętymi kciukami. To samo zrobiła Nicole. 
Przed startem myślałem tylko o tym, że muszę wygrać ten wyścig. Spojrzałem na Sarę przez szybę. Uśmiechała się przyglądając się samochodom stojącym na starcie. Wyróżniała się spośród innych dziewczyn tym, że w jej wzroku było widać prawdziwą pasję. Wtedy spojrzałem przed siebie. W tym momencie Tej dał znak, opuścił ręce w dół. Odpuściłem sprzęgło, wciskając jednocześnie gaz w podłogę. Wystartowałem... 


8 komentarzy:

  1. Hohoho no proszę ! I oto rezulat moich skomleń xD Czekam na więcej a co do próbnego posta to ... XD
    Pozdrawia i życzy weny
    Zielono oka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xd Gdyby nie ty, to bym palcem nie ruszyła tej historii xdd ;*
      Dzięki i również pozdrawiam! :D

      Usuń
  2. Pierwsze co zabije Cię, że porzuciłaś tamte opowiadanie!
    Po drugie, ta historia serio świetnie się zapowiada i bardzo mi się spodobała :)
    Trzecie... jednego nie rozumiem, napisałaś tam, że Sara założyła żółte szpilki na koturnie...
    Jest coś takiego jak szpilki na koturnie? :D

    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa! Nie zabijaj mnie! xd Burza-po-ciszy nie porzuciłam absolutnie. ;) Mówiłam tutaj o moim blogu sprzed trzech lat www.love-in-miami.blog.onet.pl, który był na żenującym poziomie. xd
      A co do szpilek to mogłam to źle sformułować, ale miałam na myśli coś takiego: http://images9.fotosik.pl/3281/5081d21287585c92.jpg W sensie, że podeszwa nie jest płaska, tylko na podwyższeniu. ;) Platforma - to chyba lepsze słowo niż koturn xd

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! ;**

      Usuń
  3. Bardzo mi się wstęp podoba, widzę dużą inspirację drugą częścią serii hmm? :D Wiesz co nie, ze coś ale ja podobnie zaczęłam swoje opowiadanie na Wattpad - ale wcześniej i broń Boże nie obwiniam o plagiat bo twoje opowiadanie jest sto razy lepiej napisane! :D Swoją drogą naprawdę mi się spodobało, może dlatego że kocham tą serię filmów ^^ Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko :D
      Ten rozdział napisałam już w 2012 roku i opublikowałam na starym blogu: http://love-in-miami.blog.onet.pl/ ;)
      Opowiadania na podstawie "Za szybkich" po prosu chyba nie da się inaczej zacząć. xd
      Teraz tylko go trochę zmodyfikowałam. :)
      Również pozdrawiam i dziękuję za komentarz! ;)

      Usuń
    2. Ja podobnie zaczęłam, ale jeszcze nie wiedziałam o Twoich blogach jak coś :D I u mnie akcja dzieje się też w Miami, ale tak jakby po 5 części F&F :)

      Usuń
    3. Ooo.. spoko :D
      Myślę, że Szybcy i wściekli mają w sobie to coś, że po prostu trzeba zacząć od wyścigu, żeby wprowadzać czytelnika w klimat ;D
      (Chociaż na moim drugim blogu zaczęłam inaczej, ale tamto to bardziej romansidło jest xdd)

      Usuń